CHIWA: W SKANSENIE

Do Chiwy nie dojeżdża pociąg.  Pociągiem można dostać się tylko do Urgenczu (w którym urodziła się Anna German), a trzydzieści kilometrów, dzielących  Urgencz  od Chiwy można pokonać autobusem (3000 UZS) lub trolejbusem (1500 UZS). W jednym i drugim wypadku dojazd trwa nieco ponad godzinę. W Chiwie pętla trolejbusów mieści się na zewnątrz północno-wschodniego narożnika murów obronnych, autobus zatrzymuje się na targu poza centrum, więc trolejbus jest wygodniejszy. W Urgenczu ani autobus, ani trolejbus nie odjeżdża z dworca kolejowego, trzeba zapytać miejscowych o najbliższy przystanek albo poprosić kogoś o podwiezienie.

Historia Chiwy, podobnie jak Samarkandy i Buchary, liczy ponad dwa i pół tysiąca lat, ale przez wieki Chiwa była jednym z wielu miast imperium chorezmijskiego. Jej rangi nie podniósł najazd Arabów w VII wieku. Znaczenie Chiwy wzrosło dopiero, gdy obszar ten podbiły plemiona uzbeckie w XVI wieku. W połowie następnego wieku miasto stało się stolicą chanatu. Stare Miasto w Chiwie, czyli Iczan Kala, otoczone jest murami i obejmuje obszar 26 hektarów. Nagromadzenie zabytków na tym stosunkowo małym obszarze może przyprawić o zawrót głowy – jest ich ponoć 60. Continue reading

BUCHARA: W BAJKOWEJ KRAINIE

Historia Buchary, podobnie jak Samarkandy, liczy ponad dwa i pół tysiąca lat. Pierwszy okres rozkwitu Buchara przeżyła jako stolica państwa samanidzkiego w IX i X wieku, kolejny – w drugiej połowie XVI wieku, jak stolica państwa Szejbanidów, a ostatni – w XVII i pierwszej połowie XVIII wieku jako jedna ze stolic Dżanidów. Z pierwszego okresu świetności zachował się tylko jeden obiekt – mauzoleum Samanidów, większość licznych zabytków Buchary pochodzi z czasów okresów panowania Szejbanidów i Dżanidów.

Najważniejszym obiektem Buchary jest kompleks Po-i-Kalon. Składa się z minaretu Kalon, meczetu Kalon i merdresy Mir-i-Arab. Continue reading

SZAHRISABZ: WROTA PAŁACU TIMURA

Szahrisabz, wtedy Kesz, był rodzinnym miastem Timura, mongolskiego wodza i zdobywcy Azji Środkowej, który urodził się w 1336 roku w pobliskiej wiosce. Tu został też pierwotnie pochowany, zanim jego szczątki zostały przeniesione do Samarkandy. Timur wzniósł w Szahrisabz olbrzymi pałac – Ak Saraj (Biały Pałac – przełom XIV i XV wieku), z którego zachowały się tylko dwa pylony, fragment portalu wejściowego. Mierzą po 38 metrów, a za czasów Timura były niemal dwukrotnie wyższe. Patrząc na nie, możemy tylko próbować wyobrazić sobie, jak monumentalną budowlą był pałac. Do naszych czasów dotrwały za to w Szahrisabz piękne budowle sakralne. Continue reading

SAMARKANDA: TURKUSOWE KOPUŁY

Historia Samarkandy liczy dwa i pół tysiąca lat (!). Pozostałości grodu z czasów podboju macedońskiego można zobaczyć na terenie stanowiska archeologicznego Afrasiab. W czasach nowożytnych Samarkanda była stolicą imperium Timura Chromego, znanego też jako Tamerlan (druga połowa XIV i początek XV wieku). Historycy przypuszczają, że miasto liczyło wtedy około 100 tysięcy mieszkańców. Większość zabytków, które możemy dzisiaj podziwiać, pochodzi z czasów panowania Timura i okresów późniejszych. Na Samarkandę warto przeznaczyć dwa dni, żeby zobaczyć… no nie, nie wszystko, ale dużo, i żeby się zbytnio nie spieszyć.

Najważniejszym zabytkiem Samarkandy i ikoną Uzbekistanu jest Plac Registan (czyli Plac Piaszczysty), wokół którego wznoszą się trzy medresy: Continue reading

Rozdział trzeci: Hamburg

Hamburg zwiedzam na raty: po południu w dniu przyjazdu, wieczorem po powrocie z Bremy i w dniu wyjazdu. Pierwszego dnia z Rotherbaum, spokojnej, zielonej dzielnicy, w której się zatrzymałam, wędruję pieszo przez ładny park nad jeziorem Außenalster do centrum. Brzegiem drugiego, mniejszego jeziora Binnenalster, docieram na  plac przed pięknym ratuszem, a stamtąd, nad kanałami idę do kościoła św. Mikołaja. Hamburg nie jest może Wenecją północy, ale położone nad kanałami uliczki prezentują się malowniczo. Do kościoła św. Mikołaja docieram tuż przed zamknięciem o 19.00 – za późno, żeby wejść na wieżę, z której podobno rozlega się wspaniały widok Hamburga, a zwłaszcza portu. Na szczęście udaje mi się zobaczyć sam kościół, który okaże się najciekawszym w Hamburgu. Wybudowany w 1762 roku w stylu barokowym, zaskakuje imponującą rozpiętością nawy. A sama wieża, której nie udało mi się zdobyć, ma piękny, charakterystyczny kształt, jest widoczna z różnych punktów miasta i efektownie wpisuje się w jego krajobraz. Continue reading

Rozdział drugi: Brema

Fasada ratusza w Bremie jest olśniewająco piękna – zdecydowanie przewyższa urodą zabytkowe siedziby władz miejskich w Hamburgu i Lubece. Pierwotnie wzniesiony w stylu gotyckim ratusz, na początku XVII wieku został przebudowany w stylu renesansowym. Trzykondygnacyjna (w części środkowej – czterokondygnacyjna) elewacja z arkadami, bogato zdobionymi oknami i dekoracyjnymi frontonami jest chlubą miasta. W 2004 obiekt, razem ze stojącym przed nim posągiem Rolanda z 1404 roku, został umieszczony na liście Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturalnego UNESCO. Continue reading

Rozdział pierwszy: Lubeka

Wizytę w Lubece zaczynam od spaceru po starym mieście. Wchodzę od strony dworca kolejowego, przez Bramę Holsztyńską (Holstentor), która uchodzi za symbol miasta, ale większe wrażenie robi na mnie Brama Zamkowa (Burgtor). Odwiedzam katedrę z olbrzymim krucyfiksem z XV w (warto na chwilę zajrzeć) i Kościół NMP (wstęp płatny –  tylko 2 €, ale… można sobie darować). Kościół św. Katarzyny z obrazem Tintoretta jest  zamknięty na głucho, może z powodu święta, muszę zadowolić się obejrzeniem pięknej fasady. Nie wchodzę na wieżę kościoła św. Piotra, choć miałam zamiar – jest zimno, pochmurno i wieje lodowaty wiatr (i to ma być majówka???!!!). Podziwiam za to kamieniczki przy Glockengießerstraße, zwłaszcza pod numerami 25, 41 i 49/51, dostojne wnętrza Szpitala Św. Ducha (wstęp wolny) i fasadę ratusza (wnętrze nie jest udostępnione zwiedzającym) . Continue reading

PODRÓŻ DO SERCA HANZY

Na tegoroczną majówkę wybieram się z krótką wizytą sąsiedzką do Niemiec, kraju zdecydowanie przez nas turystycznie niedocenianego. Zatrzymam się w Hamburgu, skąd zrobię jednodniowe wypady do oddalonej o 60 km Lubeki i niespełna 100 km Bremy. Motywem przewodnim mojego wyjazdu będzie Hanza – związek miast, któremu przewodziła Lubeka, do którego wszystkie te trzy miasta należały i któremu zawdzięczały swoją potęgę. A że Hanza powstała w połowie XIII wieku i przetrwała do wieku XVII, moja podróż, nieodległa w przestrzeni, będzie przede wszystkim podróżą w czasie. Continue reading

GANGARAMAYA, CZYLI KRÓLESTWO OBFITOŚCI

Dzień przed wylotem wracamy do Kolombo. Autobus ekspresowy z Galle dojeżdża tylko do Maharagamy – dość odległych przedmieść Kolombo, z których wleczemy się jeszcze do centrum miejskim autobusem bitą godzinę. Zatrzymujemy się w tej samej dzielnicy – Kollupitiya, w pobliżu głównego dworca kolejowego Fort Railway, ale w innym hotelu – w „naszym”, jak i w wielu innych, w noc sylwestrową wszystkie wolne pokoje były zarezerwowane co najmniej od trzech miesięcy. Idziemy zwiedzić to, czego nie udało nam się zobaczyć dwa tygodnie temu. Pierwsza na mapie zwiedzania jest Gangaramaya – świątynia buddyjska, wybudowana w końcu XIX wieku, a przebudowana w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Składa się z kompleksu budynków, w których zgromadzono dary od wiernych. Wygląda jak połączenie sklepu z antykami, wielkiego straganu z pamiątkami i muzeum. Continue reading

Świątynia Zęba Buddy

Do Kandy wjeżdżamy w gigantycznym korku, ale miasto podoba mi się od pierwszego wejrzenia. W odróżnieniu od wszystkich wcześniejszych, w których podobały mi się (mniej lub bardziej) zwiedzane obiekty, ale nie miasta jako takie. Kandy jest po Kolombo drugim co do wielkości miastem Sri Lanki. Jest też centrum lankijskiego buddyzmu, tu bowiem znajduje się najważniejsza świątynia buddyjska na Sri Lance: Świątynia Zęba Buddy. Do Kandy docieramy akurat w dniu poprzedzającym ważną dla wyznawców buddyzmu pełnię księżyca, więc do miasta ze wszystkich stron ciągną sznury pielgrzymów (to oni ponoszą „winę” za tłok w autobusie i korki na drogach). Continue reading